Wpatrywałam się w niego jak bym zaraz miała go pożreć wzrokiem.
Chłopak zaniemówił i chyba wszystko po kolei układał sobie w głowię. Zsunęłam się z jego kolan, wzięłam z kanapy bluzkę i czapkę a następnie nerwowo skierowałam się ku górze nakładając na siebie bluzkę. Czułam jak z wściekłości waliło mi serce. Zapowiadało się tak miło. Ja jak zwykle muszę coś spieprzyć. Czuję się winna że tak zareagowałam przecież on chciał się tylko upewnić, a jak zareagowałam jak by nie wiem co się stało. No cóż taka moja natur. Najpierw robię a potem myślę.
Siadłam na balkonie i odpaliłam papierosa. Tego właśnie potrzebowałam w takich sytuacjach. Dawno nie paliłam bo Pan Neymar mówił ,że to nie zdrowe i , że niszczę sobie zdrowie. Bla,bla,bla.... Mało mnie to teraz obchodziło. Z przyjemnością zaciągałam się dymem. W tym momencie nic nie istniało tylko ja i to świństwo.
Usłyszałam dźwięk otwieranych drzwi. Nie miała ochoty w tamtym momencie się odwracać.Słyszałam tylko czyjeś kroki,które były coraz głośniejsze.
Nie zwracałam uwagi na stojącego za mną chłopaka. Dalej zaciągałam się dymem tytoniowym.
Niespodziewanie chłopak wyrwał mi go z ust i wyrzucił. W tamtym momencie myślałam że go rozszarpie. Co on sobie myślał.Nie jestem jego własnością i mogę robić to co mi się podoba.
- Co ty robisz? ! - wydarłam się.Krzyk był tak głośny że zapewne cała Barcelona go słyszała.
-Może tak ciszej !-krzykną nieco ciszej niż ja.
-Może nie - powiedziałam już normalnie.
-O co ci znowu chodzi?-spytał zdezorientowany. Tak szczerze to sama nie wiem o co mi dokładnie chodziło. Nie wiedziałam co miałam mu odpowiedzieć.
-O nic.. -wydukałam . Już nie czekając na jego odpowiedz sprawnie wyminęłam chłopaka i pobiegłam na dół. Wzięłam za sobą jakąś bluzę. Była ona chyba Neymara . No nic -pomyślałam i ubrałam się sprawnie w buty. Wybiegłam z domu nakładając na siebie bluzę a raczej worek. Szłam w stronę parku. Nie powiem bałam się , ale potrzebowałam trochę się wyciszyć. Wyjęłam kwadratową paczuszkę z kieszeni i wsadziłam do buzi papierosa,odpaliłam i z ulgą wypuściłam dym z ust.
Wiał silny wiatr ,który rozwiewał mi włosy. Dopiero wtedy poczułam , że jestem w samych spodenkach.
Było mi zimno a zarazem chciało mi się płakać. Czułam się samotna i nierozumiana , nie miała tu nikogo oprócz Neymara , taty z którym aktualnie się nie odzywam ,cioci ,która już chyba zapomniała całkiem o moim istnieniu i chłopaków z Barcy z którymi nie mam dobrego kontaktu po tym incydencie. Wydawało mi się że to Alexis krzykną , ale nie miałam dowodów i nie chciałam nikogo bezpodstawnie oskarżać.
Już gdy pierwszy raz przyszłam na trening krzywo na mnie spoglądał ,zresztą tak jak Neymar. Kurcze jakie to dziwne , że na początku jesteś czyimś wrogiem a potem się z nim spotykasz.Może to nie przypadek ? Sama już nie wiem..
Chciałam sprawdzić która godzina , ale zorientowałam się że nie wzięłam telefonu.
Postanowiłam wrócić do domu , ale bałam się reakcji Neymara. Nie wiedziałam co ma mu powiedzieć.To było trudne , ale jakoś zmusiłam się i ruszyłam w kierunku domu. W parku było strasznie ciemno i na dodatek nie było w nim nikogo. Co ja się dziwie że nie było tam nikogo przecież jest już tak strasznie późno. Nawet nie wiem która jest godzina.
Weszłam niepewnie do domu zamykając cicho za sobą drzwi. Tak strasznie się wtedy bałam reakcji Neymara. Rozglądałam się po salonie i kuchni , ale nigdzie nie było chłopaka. Byłam pewna że położył się już spać. Jednak się myliłam . Wyszłam na balkon i zobaczyłam jak chłopak siedzi na stopniu i upija łyk wódki. Nie wiedząc co mam robić oparłam się o futrynę i zaczęłam wpatrywać się w plecy chłopaka.
Musiał to wyczuć bo raptownie się odwrócił i do mnie podbiegł.
-Gdzie ty byłaś !-krzykną . Był na mnie wściekły.
-Ney...-jęknęłam. Byłam przerażona. Nie mam pojęcia co mam mu teraz powiedzieć. Łzy same cisnęły mi się do oczu.
-Martwiłem się o ciebie !-po raz kolejny krzykną .Nie wytrzymałam i łzy zaczęły ciurkiem płynąć mi z oczu. Schowałam twarz w dłoniach i rozpłakałam się jak małe dziecko.Osunęłam się na ziemie i skuliłam się dalej płacząc.
-Przepraszam-powiedział już bardziej milej i kucną opierając się o moje kolana.
-Ney...ja spieprzyłam wszystko-wydukałam przez łzy.Spojrzałam w jego piwne oczy i uświadomiłam sobie, że to ja jestem winna temu wszystkiemu. Coś mi odwaliło a miało być tak pięknie.
-Shhh... To nie twoja wina - pocieszał mnie. Bez zastanowienia wtuliłam się w jego ciepłe ramiona.
Wziął mnie na ręce a ja oplątałam go nogami i wtuliłam się w jego szyję jak małe dziecko. Zaniósł mnie na górę do sypialni i położył delikatnie na łóżku. Chłopak gdzieś wyszedł a ja rozebrałam się z bluzy i wyjęłam paczkę fajek z kieszonki spodni. Położyłam je na stoliku.
Wzięłam ciepłą piżamkę i udałam się do łazienki . Spojrzałam w lustro i sama się siebie przestraszyłam.
Wzięłam szybki prysznic i ubrałam się w piżamę. Wyszłam z łazienki i udałam się do pokoju gdzie siedział Brazylijczyk. Podeszłam do niego i wepchnęłam się na jego kolana. Nic nie powiedział tylko poprawił mnie tak żebym dobrze siedziała.
-Co jest?-spytałam chłopaka.Widać było że coś go dręczy .
-Muszę ci o czymś powiedzieć -oznajmił .
-Mów -rozkazałam spokojnym tonem.
- No więc ... mam syna -oznajmił , a mnie zatkało . Dosłownie . Nie wiedziałam co miałam mu odpowiedzieć. Niby mnie okłamał , ale to nie powód żeby się znowu na niego rzucać.
-Jak ma na imię i ile ma lat?-zapytałam z zaciekawieniem.
-Davi i ma trzy lata-powiedział -nie jesteś na mnie zła ?-zapytał. Może i powinnam się wściec że mnie okłamywał , ale i tak już całkiem zepsułam ten dzień.
-Trochę jestem , ale nie będę całkiem psuć tej nocy -uśmiechnęłam się i pocałowałam chłopaka w policzek.
-Jesteś prawdziwym skarbem . Wiesz?
-Wiem -zaśmiałam się i ześlizgnęłam się z kolan chłopaka . Chciało mi się spać więc usadowiłam się wygodnie na łóżku i otuliłam się kołdrą . Chłopak zgasił światło i dołączył do mnie. Wtulił się we mnie i zasną, a ja dalej rozmyślałam o jego dziecku . Jak wygląda i czy jest podobny do Neymara. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam.
Obudziłam się .Dochodziła już jedenasta a brunet dalej spał jak zabity. Na szczęście nie miał dziś treningu i mógł sobie dłużej pospać.
Po cichu wysunęłam się z łóżka w którym spał rozwalony chłopak. Nie wiem jakim cudem nie spadałam.
Wyjęłam z szafy czyste ubrania i udałam się do łazienki. Nie miałam zamiaru dzisiaj gdzieś wychodzić więc ubrałam się na luzie.
*Neymar*
Obudziłem się i nie zastałem w łóżku mojej księżniczki. Jeszcze chwile poleżałem i postanowiłem wziąć prysznic. Wczorajsze zachowanie Kai mnie trochę zaskoczyło. Myślałem że będzie na mnie wściekła , ale na szczęście tak się nie stało. Przyjęła to na klatę.
Schodząc na dół usłyszałem cichą muzykę i Kaje która coś robiła przy blacie . Postanowiłem ją zajść od tyłu. Tak jak postanowiłem tak zrobiłem.
Szybko wtuliłem się w plecy dziewczyna a ona podskoczyła. Zacząłem się śmiać aż zobaczyłem rane na palcu dziewczyny. Jaki ty głupi jesteś przecież ona miała nóż- pomyślałem.
Dziewczyna zaczęła panikować i łazić po kuchni w te i we wte. To było tylko małe draśnięcie a panikowała jak by jej co najmniej palca ucięli.
-Pokarz to -chwyciłem ją za nadgarstek i przyciągnąłem do siebie dziewczynę . Wsadziłem jej palec pod zimną wodę i delikatnie przemyłem jej ranę. Wyciągnąłem z szafki apteczkę.
-Nie tylko nie to -jęknęła a ja się zacząłem śmiać.
*Kaja *
- Nie tylko nie to -jęknęłam i przytuliłam chłopaka .
-Muszę -oznajmił i polał moją ranę wodą utlenioną. Gdy zaczęło piec wbiłam pazury w plecy chłopaka. Był w samych bokserkach. Nie za bardzo wiedziałam gdzie mam się patrzyć.
-Boli- sykną. Miało boleć -pomyślałam.
-Mnie też -jęknęłam a chłopak założył mi plaster na palec i pocałował zranione miejsce.
-Widzę że robisz śniadanie -zakręcił się po kuchni i opar się o blat.
- To dobrze widzisz -syknęłam- może byś się ubrał -zaproponowałam chłopakowi mierząc go wzrokiem.
-A co tak ci się nie podoba ?-spytał z szyderczym uśmieszkiem.Cholernie mi się podobał w takim wydaniu, ale trochę mnie to krępowało.
Nic nie powiedziałam tylko pokazałam ręką w stronę schodów.
-Rozumiem -spuścił głowę i zabawne poszedł na górę a ja mogłam dokończyć śniadanie.
Chłopak po dziesięciu minutach zszedł na dół już w pełnym stroju. Miał na sobie luźne szare dresy , błękitną koszulkę, czarną bluzę,oczywiście fullcapa na głowie i czarne nike.
Po skończonym posiłku nie miałam ochoty na nic. Tv, telefon, laptop i kanapa tego właśnie chciałam.
-Jakie dzisiaj plany ?-spytał wstając od stołu .
-Nie mieć planów -uśmiechnęłam się .
-Nudzimy się ...-westchną. Nie obiecywałam mu że będzie się ze mną dobrze bawił.Po wczorajszej nocy nie miałam ochoty już na nic. Tylko spać.
-Bardzo chętnie -wstałam i zaczęłam zbierać naczynia po śniadaniu. Umyłam je i udałam się na górę po mojego laptopa.
Wzięłam go z szafki i położyłam na łóżku .Podłączyłam ładowarkę i usiadłam wygodnie na łóżku. Zaczęłam przeglądać jakieś portale społecznościowe i natknęłam się na jakiś film . Postanowiłam go obejrzeć .
Oparłam się wygodnie o łózko i położyłam laptopa na kolanach. Zaczekałam chwile aż się załaduje i zaczęłam oglądać film.
Zastanawiałam się gdzie podziewa się brunet aż zobaczyłam go opierającego się o futrynę.
-Co robisz ? -zapytał kierując się w moją stronę . Zaczyna mnie drażnić. Już nie jest tak jak kiedyś .Wcześniej bardziej się starał a teraz zachowuje się jak by miał mnie w poważaniu. Za chwilę nawet jego stracę .
-Oglądam -rzuciłam i poklepałam miejsce koło mnie.
- Mogę - spytał z uśmiechem .
-Nie... -westchnęłam -jeszcze się pytasz -dodałam .
Usadził się koło mnie i objął mnie swoim ramieniem.
Trochę krótki i bezsensowny , ale na razie nie mam pomysłu na dalszą część więc dodaje taki.
~~"Ninguém é obrigado a gostar de ninguém, mas existe uma coisa que se chama respeito"~~NJR


.jpg)
Wcale nie jest bezsensowny ;) Czekam na kolejny :)
OdpowiedzUsuńPisz tutaj proszę
OdpowiedzUsuńPisz tutaj dalej twój blog jet świetny <3333
OdpowiedzUsuń