Barcelona

Barcelona
Neymar

niedziela, 18 stycznia 2015

Rozdział #15#

Trzy dni później...



Neymar jest już w pełni sprawny i jutro idzie na swój pierwszy trening od tygodnia.A co najważniejsze za kilka dni lecimy do Santosu.Junior zaproponował mi wczoraj abym poleciałam razem z nim na tydzień do Brazylii.Chciał żebym poznała jego siostrę Rafaele i brata Jotę.
Opowiadał też o swoich przyjaciołach z którymi jest bardzo związany i oczywiście o swojej pięknej, mądrej,wspaniałej zdaniem Neymara siostrze Rafaeli.

Obudziłam się kilka minut po dziesiątej a chłopka już nie było w łóżku.Przeciągnęłam się niczym jak rasowa kotka i podreptałam do łazienki w celu ubrania i wzięcia porannej kąpieli. Napuściłam ciepłej wody do wanny i powoli zaczęłam się w niej zanurzać. Czułam jak na moim ciele pojawia się gęsia skórka.Lekko zadrżałam i oparłam się głową o wannę.
Moja kąpiel trwała  dość długo.
Wyszłam z wody która była już dość zimna i otuliłam się ciepłym ręcznikiem. Wysuszyłam włosy, ubrałam się i dokładnie wyszczotkowałam zęby.

Wyszłam z łazienki i ruszyłam do kuchni o dziwo nie było tam chłopaka.Ku mojemu zdziwieniu nigdzie go nie było. Wstawiłam wodę na kawę i udałam się na kanapę,włączyłam TV i zaczęłam skakać z kanału na kanał. Natrafiłam na jakiś program,chwilę go oglądałam po czym czajnik dał znać że woda jest już gotowa.Wstałam z kanapy i leniwie krokiem podreptałam do kuchni.
Z gorącym napojem w rękach wróciłam na kanapę.Wzięłam telefon do reki i napisałam wiadomość do chłopka:
Gdzie jesteś? Martwię się. Odpisz jak najszybciej ! 
Odłożyłam telefon na szafkę, upiłam łyk napoju i dalej oglądałam bezsensowny program.
Po dziesięciu minutach usłyszałam dźwięk dochodzący z mojego telefonu,który leżał na szafce obok kanapy.Wzięłam do ręki telefon w którym widniała jedna nieprzeczytana wiadomość od Neymara. Odblokowałam telefon i przeczytałam treść wiadomości:
Nie martw się.Zaraz będę w domu.Kocham Cię:*
Po przeczytaniu wiadomości głośno westchnęłam a ten fakt iż byłam sama umożliwiał mi to.
Ruszyłam już z pustym kubkiem do kuchni w celu umycia go.Siadłam wygodnie na blacie z lekko pochylona głową w górę . Naglę usłyszałam głośne trzaśnięcie drzwi i zobaczyłam kierującego się w moją stronę chłopaka,który chował coś za swoimi plecami .Podszedł i delikatnie musną mnie w policzek.
-Cześć skarbie-powiedział nadal chowając coś za swoimi plecami.
-Cześć. Co ty tam chowasz i gdzie byłeś ?-zapytałam wpatrując się w jego roziskrzone tęczówki. Jak on dzisiaj bosko wygląda.Jest ubrany w biała koszulkę ,która idealnie opina jego umięśnione ciało,jeansy ,które jak zwykle wisiały w kroczy,niebieski fullcap założony tył na przód oraz jego ulubione niebieskie Air Maxy
-Niespodzianka-wybełkotał z uśmiechem od ucha do ucha.Od razu było widać że coś kombinuję.
-No pokarz -walnęłam go w ramię i próbowałam dostrzec co ma za plecami.Zrobiłam minę zbitego psiaka i spoglądałam na chłopaka czekając na jego reakcję .
-Nie nabierzesz mnie na to misiek-zaśmiał się głośno nadal trzymając mnie w niepewności.
-Bo się obrażę -zagroziłam spuszczając głowę w guł.
-No dobra,dobra -westchną wyjmując z za pleców kopertę i piękną czerwoną róże.Moja twarz nagle rozpromieniała. Wzięłam do różę i lekko zaciągnęłam się jej zapachem, który pieścił moje nozdrza.Delikatnie otworzyłam kopertę i wyjęłam z niej dwa bilety do Brazylii. To jednak jedziemy-pomyślałam i niesłyszalnie westchnęłam.
Z sunęłam się z blatu i wpiłam się w usta chłopaka niczym pijawka.
-Aż tak się cieszysz?-zapytała z niepewnością,ale nadal ten piękny uśmiech gościł na jego twarzy.
-A dlaczego mam się nie cieszyć?Lecę do Brazylii poznać znajomych i siostrę mojego najcudowniejszego ,kochane ,słodkiego,zabawnego,przystojnego chłopaka.Żyć nie umierać -delikatnie się zaśmiałam i wtuliłam się w niego. Nic nie odpowiedział tylko pocałował mnie w głowę i mocno przytulił.
-Muszę zadzwonić do cioci -palnęłam ,odsunęłam się od chłopka i poszłam w kierunku kanapy po mój telefon. Wzięłam go i wyszłam na balkon aby móc spokojnie porozmawiać.
-Hej skarbie -przywitała mnie jak zwykle serdecznie.
-Hej co tam u was słychać ?Dawno mnie nie było-westchnęłam
-No to może jakoś nadrobimy ten czas ?-zapytała zadowolona
-Ja mam pomysł -zadeklarowałam-idziemy jutro na zakupy -dodałam.
-Jasne .. z miłą chęcią.
-No to do jutra.Pa.
-Pa..
Rozłączyłam się i dopiero teraz uświadomiłam sobie że zostawiłam chłopaka samego w kuchni.Weszłam do środka a chłopak siedział leniwie na kanapie oglądając jakiś mecz. Podeszłam koło kanapy i chwilę mu się przyglądałam. Chłopak nie zwracał na mnie uwagi ,widocznie był obrażony.Usiadłam obok niego na kanapie i oparłam się o jego ramię. Powoli wsunęłam rękę pod jego ramię i splotłam nasze dłonie.Neymar nadal nie reagował.Nerwowo podniosłam się i poszłam do kuchni ,oparłam się moimi napiętymi rękami o blat i nerwowo zerkałam przez okno z kórego był wspaniały widok na miasto.Lekko zadrżałam ,gdy brunet oplótł mnie swoimi ciepłymi rękami w pasie.Zaczął jeździć swoimi ustami po mojej szyi a ja nadal udawałam niedostępną.Niech teraz on się trochę pomęczy.
-Ja tylko udawałem -wymamrotał do mojego ucha a ja na to poruszyłam ramionami-nie obrażaj się-dodał ściskając mnie w pasie.
-I znowu dałeś się nabrać -zaśmiałam się na co chłopak dynamicznie odwrócił mnie w swoją stronę.
-Wredna jesteś ..-zmarszczył swoje brwi i delikatnie jego wargi uniosły się ku górze.
-Tak wiem - walnęłam go w ramię-chodź idziemy -dodałam i chwyciłam do za dłoń.
-Czekaj,gdzie idziemy ?-przyciągną mnie do siebie i zrobił zdziwioną minę.
-Idziemy się przejść -powiedziałam -nie będziemy cały czas siedzieć w domu-odwróciłam się napięcie ciągnąc za sobą zniechęconego chłopaka.On zapewne to cały dzień przesiedział by przed telewizorem lub grał w gry.
Wyszliśmy z domu kierując się w stronę plaży. Dziś było dość chłodni , no w końcu to już październik.Nawet nie wiem kiedy ten czas zleciał.
-O czym myślisz ?-zapytał chłopak splatając nasze dłonie .
-O niczym ważnym -westchnęłam i stanęłam przy murku. Oparłam się przodem i spoglądałam na piękny ocean.Chłopak staną za mną i mnie objął swoimi długimi rękami.
-Zastanawiam się jak zareagują twoi znajomi na mój przyjazd .
-Nie martw się będzie dobrze. Ja cię pokochałem a oni na pewno cię polubią -powiedział z uśmiechem na twarzy .
-Mam nadzieję -zaśmiałam się-poczekaj-delikatnie odepchnęłam chłopaka i wyjęłam telefon.
-Coś się stało?
-Nie tylko tata mi napisał-poinformowałam chłopaka -zaprasza nas dzisiaj na kolację.Idziemy ?
Bardzo zależało mi na tej kolacji ponieważ dawno nie widziałam się z tatą i bardzo za nim tęskniłam.
Dzisiaj ..-zdjął czapkę i podrapał się po głowie -myślałem że ten wieczór spędzimy we dwoje -zasugerował .
-Co dziennie spędzamy go razem -uświadomiłam mu-nie daj się prosić .
-No dobra,ale mam u ciebie przysługę -uśmiechną się szyderczo.
-Niech ci będzie a teraz chodźmy -rozkazałam i ruszyliśmy w kierunku mojego domu. Przez prawię całą drogę podśpiewywałam moją ulubioną ,polską piosenkę :
"Ciągniemy się na dno
Co krok, co dzień, co noc
Włóczymy się po mieście
Kończymy tam, gdzie nie chcesz
Pojawiam się znowu
Spróbuj powiedzieć, nie
Zabijam cię nawet we śnie
Skończymy tam, gdzie nie chcesz"

Neymar spoglądał od czasu do czasu i próbował skumać co ja śpiewam.Nie udało mu się to.
Po dziesięciu minutach byliśmy już pod moim domem.Tata uprzedził nas i otworzył nam drzwi.
-Cześć tato..-przywitałam się i rzuciłam się w jego ramiona.
-Cześć skarbie -mocno mnie przytulił.
-Dzień dobry -przywitał się Neymar.
-Cześć-odpowiedział tata i oboje podali sobie dłonie.
-Musicie kogoś poznać a zwłaszcza ty Kaja -oświadczył i zaprowadził nas do kuchni gdzie siedziała...




Z racji że Barcelona wygrała postanowiłam dodać rozdział :)
Brawo Leo!


Oto moje ostatnie dzieło :)

2 komentarze:

  1. Ej! Nie ładnie! Ja muszę wiedzieć, co bd dalej!!!! :D Czekam na next, kochana, a jutro zapraszam na pierwszy rozdział mojego nowego opo: wposzukiwaniuszczescianaswiecie.blogspot.com ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pisz dalej to samo powiadanie :) Jest świetnie :)I Dziękuję .. Jutro lub we wtorek postaram się dodać kolejny :)

      Usuń