*************
Chłopak tylko się zaśmiał i pokręcił głową .Za nim się obejrzałam chłopak zaparkował na moim podjeździe.
-Wejdziesz ?-zapytałam chłopaka który poprawiał sobie włosy.
-Nie, muszę jechać na trening -odpowiedział smutnym głosem.Pożegnałam się z chłopakiem, wyjęłam torby z bagażnika i ruszyłam w stronę do mu po drodze szukając kluczy w torebce.Szlak gdzie jesteście?-zapytałam sama siebie-o mam was!-krzyknęłam wyjmując je z torebki.Otworzyłam drzwi i weszłam do środka zastając tatę siedzącego w kuchni.
-Hej!-krzyknęłam wchodząc do domu.
-Hej!Gdzie byłaś?-zapytał zaspanym głosem.
-Na zakupach nie widać?-rzuciłam kładąc zakupy na stole i rozpakowując.
-Wiesz idę się chyba położę.Dzisiaj mam wolne.
-Idź,idź.Budzić cię na obiad?-zapytałam
-Nie obraź się ale nie dam rady nic przełknąć-zamruczał idąc do sypialni a ja się tylko cicho zaśmiałam i dale rozpakowywałam zakupy.Nie wiem co mam dzisiaj zrobić na obiad już braknie i pomysłów.Jak tata nie będzie jadł to może zaproszę Neya na obiad.Pomyślałam i wyciągnęłam z szafki grubą książkę z różnymi przepisami a następnie pobiegłam po telefon leżący na półce z butami.Wzięłam go do ręki i napisałam sms'a
Zapraszam po treningu na obiad :) -po chwili dostałam odpowiedz
Z miłą chęcią :*
Odłożyłam telefon i udałam się do kuchni upichcić coś do zjedzenia.Po godzinie krzątania się po kuchni obiad był już gotowy a po chłopaku ani widu ani słychu. Nakryłam do stołu i z niecierpliwością czekałam na Neymara. Mijały minuty później godziny a chłopaka nie było i nie odbierał telefonu,nagle zaczęło mi coś wibrować w ręce.Odebrałam telefon.Dzwonił Leo.
-Hej właśnie miałam do ciebie dzwonić-powiedziała nie spodziewając się tego to zaraz się wydarzy.
-Hej to ty nic nie wiesz?-zapytał zdenerwowany a mi serce stanęło.
-O co chodzi?Coś się stało ?-zapytałam zdenerwowana.
-Neymar miał wypadek -gdy to powiedział cały świat nagle runą.Nie wiedziałam co mam zrobić.Leo podał mi adres szpitala a ja szybko chwyciłam klucze do auta i udałam się w wyznaczone miejsce.Starałam się jechać ostrożnie,ale zarazem szybko.Chciałam zobaczyć go,pocałować,przytulić i nigdy już nie puszczać.Zaparkowałam samochód pod szpitalem i szybko pobiegłam do recepcji pytając się gdzie on leży.Pielęgniarka wskazała mi drogę a ja szybko pobiegłam pod sale na której wisiał numer 125.Przy drzwiach spotkałam Leo,Alvesa i Tello.
-Co się stało ?-zapytałam zmartwionych chłopaków.
-Jeszcze nic nie wiemy dopiero lekarz do niego wszedł -poinformował mnie Leo-siadaj-dodał a ja pokiwałam głową na nie. Z sali wyszedł lekarz.
-I co z nim doktorze?-zapytał licząc że mi coś powiem.
-A kim pani jest dla niego ?
-Dziewczyną -powiedziałam niepewnie-jestem jego najbliższą rodziną reszta mieszka w Brazylii.
-No dobrze ,więc nie doznał większych obrażeń tylko ma lekkie wstrząśnienie mózgu i kilka siniaków-po tych słowach odetchnęłam z ulgą.
-A możemy do niego wejść -zapytał Alves
-Tak-odpowiedział a my wszyscy udaliśmy się do sali gdzie leżał chłopak.Chłopaki oczywiście wepchali się piersi nie dając mi dostępu do chłopaka.
-Cześć zgrywusie -zaśmiał się Tello.
-Cześć-wyjęczał chłopak-jest kaja ?-zapytał
-Jestem tylko ci trzej mnie zasłaniają -po moich słowach odeszli od chłopak dając mi dostęp.Złapałam go za rękę i lekko pocałowałam w policzek-ale nas nastraszyłeś głupku -powiedziałam z lekkim uśmiechem na ustach.
-To może my was zostawimy-mrukną Leo-później przyjdziemy -krzyknęli wychodząc z sali.]
Przysunęłam krzesełko koło łóżka i usiadłam trzymając cały czas dłoń chłopaka.
-Przepraszam..-jękną.
-Za co ty mnie przepraszasz ?-zdziwiłam się spoglądając na chłopaka który miał głowę w bandażu i kilka siniaków.
-Że nie przyjechałem -ścisną mi dłoń mocniej.
-Ty chyba sobie teraz ze mnie żartujesz?Teraz to ty jesteś najważniejszy a nie jakiś głupi obiad.Rozumiesz.Kocham cię i nie chcę żeby ci się coś stało-po tej wypowiedzi łza płynęła mi po policzku a chłopak widząc to delikatnie starł mi ją.
-Ej...Nie maż się -zaśmiał się głaszcząc mnie po ręce.
-Głupi jesteś wiesz?-powiedziałam spoglądając w jego zielono-piwne oczy.Pochyliłam się w jego stronę i go namiętnie pocałowałam.
-Kocham cię wiesz?-powiedział chłopak wtulając się we mnie.
-Kiedy stąd wychodzisz?-zapytałam łamliwym głosem.
-Jutro,pojutrze nie wiem...
wspaniały rozdział :D oni są kochani ;3 czekam na kolejny :D
OdpowiedzUsuńCudo :D
OdpowiedzUsuń