-My już idziemy ..pa -powiadomiła nas odstawiona Rafa ,oczywiście z moją pomocą, ale to jej atut że jest śliczna.
-Cześ i bawcie się dobrze -pożegnałam się z wszystkimi. Każdy wyglądał inaczej na swój sposób. Każdy z nich miał swój własny styl i to było bardzo fajne, że nikt nikogo nie kopiował a tym bardziej wyśmiewał, że jest ubrany tak a nie inaczej.
-Wy też bawcie się dobrze -mrugną do Neymara Gil a on się tylko zaśmiał po czym dostał ode mnie za kare łokciem w bok.
Wszyscy odmeldowali się do wyjścia i w końcu mieliśmy chwilę tylko dla siebie.Zaczęłam trochę żałować, że z nimi nie poszłam bo co jak co, ale z Neymarem spędzam dużo czasu a zwłaszcza od kąt u niego mieszkam.
Chłopak poszedł po coś do picia a ja mogłam na spokojnie rozejrzeć się po jego ogrodzie.Największą uwagę przykuwa basen, który jest bardzo duży. Nie dało się też nie zauważyć prywatnego boiska do nogi i oczywiście małego placyku zabaw dla małego.
Od razu przypomniało mi się,że niedługo mam go poznać. Boje się tego spotkania cholernie. A co wtedy jak mnie nie polubi? Co jak się mnie przestraszy czy coś?
Nigdy nie miałam jakiegoś specjalnego podejścia do dzieci i to może właśnie dlatego nie dogadywałam się z młodszym rodzeństwem. Bywa.
-O czym myślisz ?-zapytał mnie z zaskoczenia chłopak, ale szybko tego pożałował bo nie chcący oblałam go sokiem który miał być dla mnie.Po raz kolejny mu coś robię. Zaczynam bać się o niego bo jak tak dalej pójdzie to skończy tak, że mogę go zabić. Ale mam nadzieję że tak nigdy nie będzie
Mam o tyle szczęścia, że kubek nie był szklany i nie trzeba było zbierać szkła,ale plama na koszulce Neymara była nie mała.
-Przepraszam -walnęłam się w głowę. Neymar pewnie pomyślał, że jestem jakaś walnięta.Nie dziwie mu się, bo sama zaczynam się nad tym zastanawiać.
-Nic się nie stało-uśmiechną się szczerze po czym zdjął swoją mokrą bokserkę-ale zapłacisz mi za to-pomachał śmiesznie brwiami. Przez głowę przeszła mi myśl odkupienia mu koszulki.
Popatrzyłam na niego zdezorientowanym wzrokiem. Na reakcje nie musiałam długo czekać, bo Neymar podszedł do mnie, zarzucił mnie przez ramię i wskoczył ze mną do basenu.
Wynurzyłam się pierwsza a gdy zauważyłam, że chłopak się wynurza postanowiłam się z nim trochę pobawić.
Wzięłam do płuc jak najwięcej powietrza i zanurzyłam się z powrotem do wody. A co mi tam niech się trochę pomartwi. Odpłynęłam kawałek i obserwowałam z wody jak się zanurza w poszukiwaniu mnie. W końcu nie wytrzymałam,wynurzyłam się i spojrzałam na przejętego chłopaka. Chciało mi się śmiać, ale patrząc na jego minę od razu mi przeszło.
Zdenerwowany wyszedł z basenu i znikną za drzwiami.Było mi trochę głupio, ale w końcu zasłużył sobie na to. Nie miałam jakiś wielkich wyrzutów sumienia, ale jednak jakieś były.Wyszłam z basenu i od razu pobiegłam przebrać się w suche ubrania. Neymara nie było w pokoju więc swobodnie mogłam wejść i przebrać się.
Wzięłam suche ubrania i poszłam do łazienki przebrać się i wysuszyć włosy bo jak cała ja były mokre.
Po wyjściu z łazienki nałożyłam na siebie cienki sweterek bo było mi trochę zimno
Postanowiłam poszukać Neymara i go przeprosić chociaż nie miałam do siebie jakiś pretensji. Nie zna się na żartach i tyle.
Zeszłam powolnym krokiem na dół, zaczęłam się rozglądać po pomieszczeniach, ale nigdzie go nie było więc poszłam do kuchni się napić. Nie zrobiłam tego ponieważ zauważyłam,że chłopak wchodzi do domu.
Czyli jednak go nie było.
Nalałam sobie soku do szklanki po czym go wypiłam i pozmywałam po sobie. Neymar nie zwracał na mnie uwagi i usiadł przed telewizorem posyłając mi jedynie groźne spojrzenie. Nie chciałam się z nim kłócić i psuć tych wakacji, albo inaczej urlopu.
Odeszłam do niego od tyłu i zawiesiłam ręce na jego szyi.Chłopak pozostał niewzruszony i cały czas gapił się w telewizor więc postanowiłam po przerwać i usiadłam mu na kolanach zasłaniając przy tym telewizję.
-Oglądam - w końcu powiedział z oburzeniem i lekkim grymasem na twarzy. To jest dorosły facet a zachowuje się jak co najmniej pięcioletnie dziecko.
-O co ci chodzi? Przecież nic wielkiego się nie stało a ty masz jakieś fochy o byle co..Neymar do jasnej cholery dorośnij ..-ostatnie słowo powiedziałam z czułością w głosie- wiem, że głupio zrobiłam i przepraszam, ale to nie powód żeby się od razu oburzać-przeczesałam jego czuprynę i cały czas patrzyłam się w oczy bruneta. Wyglądało na to, że moje słowa nic do niego nie docierały. Patrzył się na mnie jak by nie rozumiał co do niego mówię. Czasem miałam ochotę mu przywalić.
Nasz związek nie jest już taki sam jak wcześniej. Co się zmieniło, albo my się zmieniliśmy.
-Nawet nie wyobrażasz sobie co ja przeżyłem kiedy się nie wynurzyłaś. Bałem się tak cholernie się o ciebie bałem. Nie wiem co bym zrobił dyby tobie się coś stało i to jeszcze z mojej winy-zepchną mnie z kolan po czym wstał i udał się na górę. Powiedział tylko ciche" mam cię dość" , ale ja to doskonale słyszałam.
Skoro ma mnie dość to po co w ogóle ze mną jest. Ja go przy sobie nie trzymam. Niech robi co chcę.
Tych słów długo mu nie zapomnę , bo mnie strasznie zabolały.
Wyciągnęłam telefon i napisałam sms'a to Rafaeli, żeby napisała mi adres klubu w którym są i że zaraz do nich dołączę.Nie zamierzałam z nim sama tutaj siedzieć. Skoro ma mnie dość to niech sam siedzi. Jutro pakuje rzeczy i wyjeżdżam.Szybkim krokiem ruszyłam na górę do "naszego" pokoju żeby się wyszykować. Nie zwracając uwagi an Neymara , który jak zwykle siedział i robił coś w telefonie. On robił tak samo. Nie zwracał na mnie uwagi , ale mi to pasowało .
Wygrzebałam jakieś ciuchy i poszłam do łazienki wziąć szybki prysznic.
Ubrałam się i umalowałam. Włosy wyprostowałam i byłam już gotowa do wyjścia.
Zarzuciłam tylko małą, jasną torebeczkę na ramię w której miałam tylko portfelik, chusteczki i co najważniejsze telefon.
Przed wyjściem sprawdziłam jeszcze tylko czy Raf wysłała mi adres i jak się okazało wysłała.
Zadzwoniłam po taksówkę, która miała być najszybciej za 10 min. Pozostało mi tylko poczekać.
Widząc schodzącego na dół szybko ruszyłam w stronę wyjścia.
Jak zwykle mój plan trafił szlak, bo chłopak złapał mnie za biodra i odwrócił do siebie.
-Gdzie ty idziesz!?-spojrzał na mnie swoim zabójczym spojrzeniem ,ale ja pozostałam niewzruszona.
-No jak to gdzie? Masz mnie dość, więc idę. Nie będę ci zawracać głowy ... -wyrwałam się od niego i skierowałam w stronę drzwi, bo taksówka już podjechała-baw się dobrze -rzuciłam na odchodne i wyszłam. Za sobą usłyszałam tylko jakiś trzask , ale mało mnie to obchodziło.
Wsiadłam do taksówki i odjechaliśmy w stronę nieznanego mi klubu. Nigdy nie byłam w Brazylii i nie wiedziałam gdzie co tu jest. W końcu byłam tu pierwszy razi chyba ostatni.
Jutro wyjeżdżam, a dzisiaj mam zamiar się dobrze bawić.Muszę korzystać z życia póki jeszcze mogę. Nie długo chciałam zapisać się na jakieś studia,albo pójść do pracy. Chciałam jeszcze coś osiągnąć w tym nudnym życiu. Tylko jest jeden taki mały problem , że nie wiem co chcę dokładnie robić.Nie mam zupełnie żadnych planów. Mimo to coś ciągnie mnie do aparatu. Zawsze lubiłam robić zdjęcia i to sprawiało mi przyjemność a czasem pozwalało zapomnieć o wielu sprawach.
W końcu dojechaliśmy w wyznaczone miejsce i zapłaciłam kierowcy za kurs. Z tego co Rafa mi napisała to miała czekać na mnie pod klubem.Jak na razie jej nie widziałam , bo w wejściu stało dużo ludzi.
Ogólnie klub wyglądał dość przyzwoicie i dobiegała z niego głośna w ucho wpadająca muzyka.
Przecisnęłam się przez gromadę ludzi i moim oczom ukazała się Rafa, która właśnie rozmawiała z nawet przystojnym ochroniarzem.
Nie chciałam im przeszkadzać, ale ni chciało mi się już dłużej stać w wejściu . W końcu podeszłam do niej i tego ochroniarza.
-Jestem -powiedziałam spoglądając raz na Rafę a raz na przystojniaka. Muszę przyznać, że Rafaela ma gust.
-To chodź za mną -pożegnała się z chłopakiem i ruszyłyśmy w tłum tańczących Brazylijczyków. Szłyśmy krokiem tanecznym, żeby łatwiej przedostać się na drugą stronę klubu. Muzyka nieźle dawała po uszach , ale ja to lubię. Gorzej jest jak wracam do domu i to jeszcze zalana w trupa.
Jakoś udało nam się przedostać i dotrzeć do stolika przy którym siedziała reszta ekipy.
Nie zdążyłam jeszcze dobrze usiąść a już zaczęły lecieć pytania o Neymara. Gdzie jest i dlaczego nie przyszedł ze mną.
Któryś z chłopaków podsuną i drinka , którego z miłą chęcią wypiłam. Miałam ochotę się nieźle upić i chociaż na trochę zapomnieć o Neymarze.Tylko jest taki problem że jego nie da się zapomnieć.
-Zatańczysz ?-podszedł do mnie gil i wyciągną rękę żeby pomóc mi w stać. Ruszyliśmy na przepełniony tańczącymi ludźmi parkiet. Na początku czułam się nieswojo przy tych Barazylijskich rytmach , ale później szło mi już całkiem nieźle.Nie wiem czy tak jest z każdym Brazylijczykiem, ale Gil i Jota tańczą bardzo dobrze, z resztą tak jak Neymar.
Z Rafą też przetańczyłam kilka piosenek. Z nią bawiłam się najlepiej , bo obie byłyśmy tak samo nieźle wstawione.Tylko ona dzisiaj nie wypytywała mnie o co chodzi ze mną i Neymarem. Wiedziała, że jak będę chciała to jej powiem.
Powiedziała że jeśli chcę to mogę spać u niej w pokoju, ale mi bardziej odpowiadał pokój gościny, bo na pewno nie zamierzałam spać z Neymarem w jednym pokoju. Co to, to nie.
Było dopiero parę minut po drugiej , ale my już postanowiłyśmy wracać.
Nim się obejrzałam byłyśmy pod domem Brazylijczyków. Zapłaciłam za kurs kierowcyi obie chwiejnym krokiem weszłyśmy do domu.Ku naszemu zdziwieniu Neymar nie spał tylko czekał na nas.Na jego widok obie głupio się zaśmiałyśmy i zdjęłam szpilki z nóg , bo zaczynały mnie ocierać.
- No cześć skarbie -staną przede mną ze skrzyżowanymi rękami na klatce piersiowej. Był wkurzony i to pewnie na mnie.Zrobiłam głupią miną w stylu" wtf'" i spojrzałam do tyłu tak jak by nie wiedziała do kogo on to mówi.
-Yyy... Rafa do było do ciebie-spojrzałam na dziewczynę a po chwili obie wybuchłyśmy śmiechem. Ledwo co trzymałyśmy się na nogach , ale humor nas nie opuszczał.
Neymar jeszcze bardziej zrobił groźną minę ,ale ja sprawnie go wyminęłam i ruszyłam ku górze.
-Sorry braciszku , ale szczerze mówiąc to sobie na to zasłużyłeś - usłyszałam jeszcze wypowiedz na którą zaśmiałam się pod nosem. Powędrowałam do pokoju Neymar po swoje rzeczy i już miałam wychodzić , ale chłopak staną mi na drodze.Ten to ma dopiero wyczucie czasu.
- Co ty do cholery robisz?-złapał mnie mocno za nadgarstek na co ja cicho zasyczałam.
-Przenoszę się do pokoju gościnnego , ale nie martw się tylko do jutra. Nie będę więcej działać ci na nerwy-powiedziałam dumnie.
-Wesz że nie chciałem tego powiedzieć -spojrzał mi głęboko w oczy. Chciało mi się płakać. Z trudem powstrzymywałam łzy. Nie wiedziałam co mam dalej robić,gdzie się podziać.
-Nie wiem ..-wymruczałam spuszczając wzrok. W tamtym momencie nie chciało mi się już nic. Najchętniej wypłakała bym się w poduszkę, ale nie chcę robić z siebie ofiary. Muszę być silna.
-Przepraszam-przyciągną mnie do do siebie i mocno przytulił. Teraz już nie wytrzymałam,rozpłakałam się.Rzuciłam walizkę na ziemię i usiadłam na skraju łóżka. Neymar podszedł do mnie i usiadł przytulając mnie od tyłu. Położył swoją głowę na moim ramieniu a ja porałam się o jego klatę
-Neymar ?
-Hymm-wymruczał
-Co się z nami stało?-zapytałam i jedna łza spłynęłam mi po policzku.
-W każdym związku zdarzają się kłótnie -przytulił mnie mocno i pocałował w prawy policzek.
Wiem,że się zdarzają, ale nie aż tak często. To już nie to samo co kiedyś.
Zakochałam się w innym Neymarze to nie jest już ten sam człowiek co kiedyś. Mam wrażenie, że ja też się zmieniłam. Dorosłam.
Wyrwałam się z jego uścisku, wzięłam piżamę i ruszyłam do łazienki przebrać się i umyć.
Wyszłam z łazienki przebrana i pachnąca balsamem waniliowym.
Weszłam do pokoju gdzie czekał na mnie Neymar w samych bokserkach. On jest tak cholernie seksowny-pomyślałam i wślizgnęłam się pod cieplutką kołderkę. Neymar przyciągną mnie do siebie i mocno przytulił.
-Przepraszam na prawdę cię przepraszam. Nie chciałem żeby to tak wyglądało. Jesteś dla mnie wszystkim i bardzo cię kocham - wyszeptał mi do ucha na co ja szeroko się uśmiechnęłam. Odwróciłam się przodem do niego, spojrzałam prosto w oczy i namiętnie pocałowałam.
Neymar całował coraz zachłanniej a ja nie protestowałam i odwzajemniałam każdy pocałunek.Coraz bardziej napierał na mnie błądząc dłońmi po mich plecach. Przekręcił mnie na plecy nie odrywając ust od mojej szyi. Rozchyliłam szeroko swoje nogi po czym umiejscowiłam jedno z ud na jego biodrze, w celu jeszcze bliższego przyciągnięcia go do siebie. Neymar jedynie zamruczał co dało mi mała satysfakcję. Przygryzł delikatnie moją dolną wargę,pociągając lekko za nią, po czym zsuną się ustami na moją szyję.
-Neymar-wymruczałam lecz on nadal robił swoje. Poczułam lekkie pieczenie w w okolicy szyi, gdzie jak przypuszczał pojawiła się tak zwana 'malinka'. Jego ręce powędrowały pod moją koszulkę, której po chwili już nie miałam na sobie. Nie miałam siły sprzeciwiać się mu a, że byłam lekko pijana jeszcze bardziej mnie nakręcało.Po kolei pozbywał się moich ubrań,aż w końcu zostałam kompletnie naga.
Nie muszę już mówić co działo się dalej.
Rano obudziłam się w objęciach Neymara. Na szczęście byłam ubrana w bieliznę.
Nie chciałam go budzić, ale musiałam ponieważ musiałam iść się ubrać w jakieś normalne ciuchy.
Szło mi to całkiem opornie, ale po ciężkich trudach Neymar w końcu się przebudził i dał mi spokojnie wyjść z łóżka.
Podeszłam do mojej nierozpakowanej walizki i wyciągnęłam jakiś komplet na dzisiaj.
Ubrałam się w niego po czym pomaszerowałam do pokoju Rafy sprawdzić czy już wstała.
Przebudzała się więc postanowiłam w kroczyć. Rzuciłam się z impetem na jej łózko w związku z czym dziewczyna nieco podskoczyła.
Zaśmiała się pod nosem i rzuciła mnie poduszką.
-Wstawaj leniu -próbowałam ją dobudzić.
-Idź sprawdź czy cię nie ma przypadkiem z Neymarem - droczyła się, ale ja nie zamierzałam jej odpuścić.
-Wiem, że jest ciężko, ale czas wstawać. Musi mi ktoś przecież pomóc w robieniu śniadania- powiedziałam zadowolona po czym poprawiłam się i podniosłam do pozycji siedzącej.
-Niech ci będzie, ale masz mi za to poszukać czego przeciw bólowego - uśmiechnęłam się i leniwie stoczyła z łózka. Przyglądałam się jej jeszcze chwilę po czym zeszłam na dół poszukać marudzie czegoś od bólu głowy. Ja dzisiaj po mimo wczorajszego stanu byłam jakaś normalna. Patrząc na Rafę nawet cieszę się z tego powodu.
Przeszperałam szafki i w jednej z nich znalazłam to czego szukałam.Na wszelki wypadek wyciągnęłam całą paczkę. Niech chłopaki znają moje dobre serce.
Moje przemyślenia przerwał nie kto inny jak Neymar całujący mnie w obojczyk. Po naszej wczorajszej sprzeczce nie ma najwyraźniej żadnego śladu , więc lepiej dla nas.
-Dlaczego tak wcześnie mi uciekłaś?-zapytał i objął mnie w pasie.
-Musiał wam ktoś zrobić śniadanie -odpowiedziałam dumnie i spojrzałam na z chodzącą z góry siostrę mojego chłopaka. Już nie wyglądała tak tragicznie jak po przebudzeniu.
-Masz i się ciesz -rzuciłam opakowanie leków brunetce na co ta się tylko uśmiechnęłam i zażyła jedną z białych tabletek.
-Grubo wczoraj było -wypowiedziała i usiadła na blacie kuchennym obok mnie. Chciało mi się śmiać jak sobie przypomniałam w jakim stanie wczoraj byłyśmy. Neymar przyglądał się na zmianę raz mi raz swojej siostrze.
-No co ?-zapytałam chłopaka dźgając go palcem w żebro.
-Widzę, ze się dobrze bawiłyście-posmutniał na co my wybuchłyśmy śmiechem. Oczywiście, że się dobrze bawiłyśmy. Rafa poznała jakiegoś gościa a chłopaki wyrwali jakieś laski.
-Bardzo - odpowiedziała siostra Brazylijczyka.
-Trzeba brać się za śniadanie - pogoniłam ich i wyrwałam się z objęcia bruneta. Zabrałyśmy się do przygotowywania naleśników. Ja zrobiłam cisto,Neymar porozstawiał talerze, a Rafa smażyła.
Brunetka poszła dobudzić chłopaków po czym razem zeszli i wszyscy usiedliśmy do wspólnego śniadania. Na początek poczęstowałam ich tabletką na dopiero później naleśnikami.
Wszyscy zjedli ze smakiem po czym zasiedli przed TV a mnie zostawili z całym tym bałaganem. Nie pozostało mi nic innego tylko posprzątać po nich. Nikt nie zwracał na mnie uwagi i nawet nie zapytał się czy mi pomóc. Tak odwdzięczają się za moje dobre serce. Ostatni raz im pomagam.Niech sobie sami radzą.
W końcu Rafa się zlitowała i mi pomogła. Po ciężkich trudach usiadłyśmy obok naszych mężczyzn na kanapie i obserwowałyśmy ich grę.
- Jakie macie plany na dzisiaj ?-zapytałam chłopaków wyraźnie skupionych na grze.
-Za godzinę jadę po Daviego -poinformował mnie Neymar. Nie no super. Mam za godzinę poznać jego dziecko i nic mi wcześniej nie powiedział.
-Gratulację. Mogłeś mnie od razu postawić przed faktem dokonanym - powiedziałam sarkastycznie i wyszłam na taras zaczerpnąć świeżego powietrza. I znowu on to robi. Kompletnie nie liczy się z moimi uczuciami. A co będzie jak mały mnie nie polubi? Nie wiem.
Chciała bym dobrze wypaść i jakoś przygotować się do tego spotkania a nie tak na żywioł. Nie na wiedzę takich akcji zwłaszcza ze strony Neymara. Czy to jest takie trudne? Mógł wcześniej mnie poinformować, ale z drugiej strony może to i dobrze.
-Co znowu takiego zrobiłem ?-zapytał i kucną opierając się o moje kolanach. Najlepsze było to że on nie zdawał sobie sprawy z tego, że postawił mnie w niezręczniej sytuacji.
-Jak zwykle nic -wymruczałam i spojrzałam na drzewo z zaciekawieniem. Nie miałam zamiaru patrzeć się w te jego oczka, bo bałam się że mu znowu ulegnę.
-Misiek,misiek, misiek -pokręcił głową i objął mnie- przecież to tylko dziecko. Na pewno cię polubi. Nie martw się,a jeśli nie to chyba nic się nie stanie-pocałował mnie w policzek na co ja się uśmiechnęłam. Może i miał trochę racji, ale ja i tak czułam jakąś tremę.
Kocham Neymara i chciała bym jakoś dogadać się z jego synem.
-Może i masz rację, ale i tak powinieneś mnie wcześniej uprzedzić- przytuliłam się do niego.
-Chodź obrażalska -zaśmiał się i wyciągną do mnie rękę żeby pomóc mi wstać.
Zaprowadził mnie na moje poprzednie miejsce i znowu zaczęło się to samo. Chłopaki bawili się w najlepsze a my z Rafą siedziałyśmy jak jakieś walnięte i patrzyłyśmy na to co robią.
-Spacer?-zaproponowałam bo już nie mogłam słuchać ich dzikich okrzyków.
-Spacer-odpowiedziałam i podniosła się z kanapy, a ja razem z nią.
-Nie zapomnijcie wrócić -pouczył nas Neymar nie odrywając wzroku od ekranu.
-Postaramy się-zaśmiałam się.
-Ej.. A pożegnać się to już nie łaska -rozżalił się. Nie miałam zamiaru żegnać się z nim kiedy on nawet nie zwraca na nas uwagi.
-Nie zasłużyłeś -odpowiedziałam i wyszłyśmy z domu. Nasz plan był taki: iść na zakupy,iść coś zjeść a później na spacer.Oczywiście musiałyśmy się spieszyć.
Kierowałyśmy się naszym planem więc najpierw pojechałyśmy do Centrum Handlowego po jakieś nowe ciuszki. Łaziłyśmy po sklepach w poszukiwaniu czegoś fajnego.
Ja kupiłam sobie tylko spodenki i bluzkę. Za to Rafa kupiła sobie kilka bluzek, jakieś spodnie,bluzę ,buty i jakieś dodatki. Nie zapomniałyśmy też o naszym dzisiejszym gościu.
Rafa doradziła mi co mam wybrać dla maluszka więc kupiłam mu czerwony samochód. Dość duży i mam nadzieje, że mu się spodoba. Nie chcę go przekupić czy coś w tym stylu. Po prostu chcę sprawić mu przyjemność.
Po skończonych zakupach udałyśmy się do pobliskiego baru na kawę. Nie miałyśmy już siły na nic a zwłaszcza na ten spacer, ale postanowiłyśmy wrócić do domu na pieszo ponieważ było dość blisko.
- Denerwujesz się?-zapytała mnie Rafa gdy wyszłyśmy już z kafejki.
-Nawet bardzo-odpowiedziałam i wypuściłam nerwowo z ust powietrze.
-Ej to tylko dziecko. Na pewno cię polubi-próbowała mnie pocieszać, ale ja robiłam się coraz bardziej spięta.
Całą drogę przemilczałam,ale za to Rafa nadrabiała za nas dwie. Nadawała sama nie wiem o czym, ale buzia jej się nie zamykała.
-Jesteśmy -oznajmiła Rafa gdy już weszliśmy do domu. Niespodziewanie mały blondynek wyskoczył zza drzwi.

Jeejj ! Nareszcie wrócilas <3 huhu *.*
OdpowiedzUsuńRozdział cudowny, chociaż boje sie o ich relacje :// mam nadzieje że wiecej nie będą się kłócić :D
Cudeńko < 3 Czekam na next :-*
OdpowiedzUsuńŚwietny ;* Czekam na więcej ;) zapraszam do siebie ;)
OdpowiedzUsuńKiedy next?
OdpowiedzUsuń