Powiem szczerze , że mi bardzo się podobał. Nie wiem jak Neymarowi, ale mi bardzo.Było widać, że był znudzony i nie bardzo chciało mu się oglądać. Doceniam jego poświęcenie, ale mógł by okazać większe zainteresowanie maną jak i tym filmem.Przez cały film z kimś pisał i przeglądał różne portale na swoim telefonie.
Film się z kończył i postanowiłam sprawdzić mojego facebooka .Dawno na niego nie wchodziłam i nie wiem co się dzieje w Polsce.
Przeglądałam tablice i natchnęłam się na zaproszenie na otwarcie nowego klubu w Barcelonie.
-Już wiem co będę dzisiaj robiła-oznajmiłam chłopakowi czekając na jego reakcje , że idę tam sama
-Mhm-pozwolił dalej kontynuować temat. Dalej wpatrywał się w swój telefon więc postanowiłam się z nim trochę podroczyć.
-Idę do klubu na otwarcie-oznajmiłam z poważną miną. Dopiero wtedy chłopak zareagował.Skierował swój groźny wzrok na mnie .
-A ja ? -zapytał całkiem poważnie.
-Ty w nagrodę zostajesz dziś w domu ze swoim telefonem. Jak mnie nie będzie zostaniecie sam na sam i nikt wam nie będzie przeszkadzać -zakpiłam na co chłopak zerwał się z łóżka ,odstawił na bok laptopa i zaczął mnie łaskotać tak , że nie mogłam złapać tchu.
Śmiałam się jak jakaś walnięta , a Neymar dalej robił swoje. Próbowałam wydostać się z pod jego umięśnionego cielska , ale jakoś nie szło mi to za dobrze.
-Proszę przestań już -rozkazałam śmiejąc się dalej jak wariatka.
-Pod warunkiem, że idę z tobą -uśmiechną się szyderczo .
-Dobra , dobra ,ale już przestać -udawałam, że niechętnie się zgadzam. Wystawił policzek i pokazał palcem , żebym dała mu buziaka. Cmoknęłam go w wyznaczone miejsce ,a chłopak szeroko się uśmiechną .
-To gdzie mnie zabierasz ?-zapytał z zaciekawieniem .
-Mówiłam już do klubu. Mam ochotę zaszaleć-rozmarzyłam się
-Może zaprosilibyśmy ze sobą chłopaków. Co ty na to?-zapytał . Miał chyba racje. Nie ma co żywić urazy , było minęło .
-Ok. Zaproś ich . Tu masz adres-pokazałam na stronę w laptopie.
-To ja idę zadzwonić -wyszedł z uśmiechem z pokoju.
Postanowiłam zażegnać nić nieporozumienia między nami.Nie wiem dlaczego ,ale trochę boje się tej imprezy. Może dlatego że dawno się z nimi nie widziałam.
-Załatwiona będą czekać na nas przed klubem-wszedł z powrotem do pokoju i rzucił się na łóżko w którym mnie już nie było. Zaczęłam rozglądać się po pokoju Neymara. Nigdy wcześniej Nie zwracałam uwagi na jego pamiątki . Zaczęłam coraz uważniej przyglądać się zdjęciom z różnymi piłkarzami , rodziną ,siostrą Rafaella i chyba Davim . Nie byłam jeszcze pewna, że to właśnie on.
-Jaki słodki -westchnęłam i dalej w skupieniu oglądałam zdjęcia.
-Ma to po tatusiu-odezwał się siedzący na łóżku Brazylijczyk.
-Chciałbyś -zaśmiałam się.
-No co. Może nie?-zrobił minę szczeniaczka.
-Może trochę -spoglądałam raz na zdjęcie raz na chłopaka.
-Niedługo go poznasz -oznajmił na co ja trochę się zdenerwowałam .
-Jak to ? - zapytałam nieśmiałym głosikiem.Neymar stoczył się z łóżka i chwycił mnie od tyłu w tali. Opar głowę na moim ramieniu i przyglądał się chwile zdjęciom.
-Jak będziemy w Brazylii. Carolina przywiezie go do nas na kilka dni. Cholernie się za nim stęskniłem.
-Rozumiem -po raz kolejny westchnęłam i pogłaskałam lekko chłopaka po czuprynie.
-Nie masz się czy, martwić na pewno cię polubi-zapewniał mnie a ja miałam małe wątpliwości. Nie za specjalnie dogadywałam się z małymi dziećmi.
-Nie bądź taki pewien -powiedziałam i odstawiłam zdjęcie na miejsce.Neymar obrócił mnie w swoją stronę i przyciągną do klatki piersiowej.
- Nie martw się będzie okej-pocałował mnie w czubek głowy.
-Mam nadzieję -mruknęłam i pocałowałam bruneta w usta.On odwzajemnił każdy mój pocałunek .
Zetknęliśmy nasze czoła razem , nasze usta dzieliły tylko milimetry.
-Wiesz , że cię bardzo kocham-powiedział zachrypniętym głosem.
-A wiesz, że ja bardziej-na moje słowa szeroko się uśmiechną .
Chwycił mnie za rękę i zaprowadził koło łóżka . Sam siadł na nim i posadził mnie na swoich kolanach .
-Pamiętasz jak zabrałem cię na spacer?Wtedy pokazałem ci nocną panoramę miasta -wypowiadając patrzył mi głęboko w oczy.
-Tak pamiętam. Wtedy powiedziałeś mi co do mnie czujesz.
-A ty na to że : nie zakochałaś się w tym sławnym piłkarzu ,tylko w zwykłym chłopaku-cały czas wpatrywał się w moje oczy. Chwyciłam jego twarz w dłonie i spojrzała w te jego piwne oczęta.
-I wiesz , że nadal tak jest-jego oczy momentalnie pojaśniały.
-Wiem -wydusił z siebie po czym złączył nasze usta w namiętnym pocałunku- Zabieram cię gdzieś-poinformował mnie i zepchną z kolan.
-Gdzie?-spytałam ciekawa .
-Zobaczysz -zaśmiał się.
-Ej to nie fair. Neymarze da Silva Santos Junior masz mi powiedzieć gdzie jedziemy-założyłam ręce na klatce piersiowej .
-Mam cię znieść czy sama się pofatygujesz do samochodu?-zapytał z dziwną miną. Raz jest tak miło, a raz zachowuje się dziwnie , Jeszcze go nie rozgryzłam i czuje że będzie ciężko.
-Neymar -zrobiłam nadętą minę.
-Czyli znieść . Okej -podniósł mnie i wyniósł z pokoju a następnie na dół.Zatrzymał się przy drzwiach, żeby wyjąć kluczyki z kieszeni.
-Neymar muszę się jeszcze ubrać -jęczałam . Nie mogłam wyjść do ludzi w dresach. Myślałam, że dzisiaj nigdzie nie będę wychodzić.-Przecież nago nie jesteś, a szkoda -głupio się zaśmiał.
-Głupek . Wiesz o co mi chodzi -skarciłam go wzrokiem i jakoś wydostałam się z jego uścisku.
-Tylko szybko.
-Postaram się -odpowiedziałam biegnąc na górę.Już miałam w myśli w co się ubrać. Wbiegłam jak burz do pokoju i wyciągnęłam z szafy ubrania i buty a potem szybko pobiegłam do łazienki.
Przebrałam się i już gotowa wyszłam z łazienki.
Zeszłam spokojnie na dół i zobaczyłam stojącego niecierpliwie chłopaka.
-No to powiesz mi gdzie jedziemy czy nie?-zapytałam schodząc po schodach .
-Jak już musisz wiedzieć to jedziemy na tor gokartowy -chwycił mnie za rękę i wyprowadził z domu. Na gokarty serio? Myślałam że wymyślił coś lepszego .
-I to ta twoja tajemnica -spojrzałam na niego ze zdziwioną miną.
-Nie-odparł. Już sama nie wiem o co mu chodzi . Nagle zrobił się taki tajemniczy.Nie lubiłam go w takim wydaniu. Wolałam słodkiego Neya.
Dzisiaj było dość zimno .Zresztą jak codzienni. Nie miałam nawet ochot już nigdzie wychodzić .
Wsiedliśmy do samochodu i zapięłam pasy.Brazylijczyk włączył swoją play listę , a ja wpatrywałam się w widoki za oknem .
Po dziesięciu minutach milczącej jazdy samochodem w końcu zaparkowaliśmy pod budynkiem .
Wyszyliśmy z auta . Chłopak chwycił mnie za rękę i zaprowadził do środka .
Weszliśmy a moim oczom ukazała się duża grupa osób których bym się tu nie spodziewała . Mieli na nas czekać pod klubem.
-Nie odzywaj się do mnie - spojrzałam wściekłą na bruneta i wypuściłam jego rękę z uścisku.
On tylko dziwnie na mnie spojrzał . Nie wiedziałam co mam zrobić czy iść do nich czy sama nie wiem. Postawił mnie w niezręcznej sytuacji . Czułam się głupio kiedy wszystkie twarze skierowały się na moją skromną osobę.
-O Kaja!- krzykną Leo. A mi aż serce podskoczyło.
-Cześć Leo-odpowiedziałam . Przywitałam się całą drużyną Barcy i nie widać było żeby ktoś żywił do mnie urazę.
Ja też nie miałam już nic do nich. Na końcu przywitałam się z dziewczynami i usiadłam koło nich na kanapie.
Nemar zrobił to samo .Przywitał się też z dziewczynami i poszedł do chłopaków. Mi to bardzo odpowiadało mi byłam na niego strasznie zła, że mi nic nie powiedział. Chłopaki poszli się ścigać a dziewczyny został żeby poplotkować . Mi to odpowiadało. Gadało nam się całkiem nieźle aż do momentu gdy Shak zapytała o mnie i Neymar.Jak nam się układa. Odpowiedziałam, że całkiem nieźle i że czasem mam go ochotę udusić . Odpowiedziała, że to normalnie i, że ona sama tak czasem ma . Nie dziwie się jej. Musi ogarnąć dwoje dzieci. Jedno małe i jedno wyrośnięte zwane Gerardem .
Po wyścigu nadszedł czas na ogłoszenie wyników . Pierwsze miejsce zajął Neymar . No kto by się spodziewał.
Drugie miejsce zajął Leo a trzecie Alexis. Reszta musiała się z tym pogodzić . Piqe kłócił się z Alexisem, że to on powinien być na trzecim miejscu. Jak małe dzieci.
Wszyscy zawodnicy ustawili się a ja zrobiłam im fotkę. Potem zawodnicy którzy byli na podium dostali szampany , którymi zaczęli oblewać pozostałych uczestników.Nam udało się uciec jednak nie na długo. Neymar podszedł do mnie i wypryskał mnie nim.Piszczałam i uciekałam przed nim jednak to nic nie pomagało.Przyciągną mnie do siebie i zaczął całować.Odepchnęłam go od siebie i poszłam do pozostałych.Niech sobie trochę przemyśli . Może to mu pomoże . Kocham go , ale czasem potrafi być naprawdę wkurzający. Jak na przykład dziś .
W końcu nadszedł czas rozstania. Pożegnałam się ze wszystkimi tak jak Neymar i wyszliśmy z pomieszczenia kierując się w stronę auta.
Usiadłam wygodnie i zapięłam pasy .
-Obraziłaś się -zapytał i oparł się o kierownice spoglądając w moją stronę.
-Powiedziałam żebyś się do mnie nie odzywał -założyłam ręce na klatce piersiowej i dalej przyglądałam się co się dzieje za oknem .
-Przepraszam. Na prawdę przepraszam -przeprosił swoim cienkim głosikiem i położył na moje udo swoją rękę.
-Już nie przepraszaj . Wybaczam - lekki uśmiech pojawił się na mojej twarzy . Wzrok nadal miałam skierowany w stronę szyby.
-Uśmiechnij się .
Moje warki lekko drgnęły .
PRZEPRASZAM .
WIEM ŻE ROZDZIAŁ DO BANI.
MIAŁAM NAPISAĆ JESZCZE COŚ O IMPREZIE , ALE NIE DAJE JUŻ RADY WIĘC WSTAWIAM TAKI. ZDANIA KOMPLETNIE DZIŚ MI SIĘ NIE KLEIŁY.
WYRAŹCIE SWOJĄ OPINIE .
WYBACZCIE :/

Wcale nie jest do bani :D Czekam na następny i zapraszam do mnie :)
OdpowiedzUsuńIdeeaal !! :3
OdpowiedzUsuńCzekam na następny świetny <3333
OdpowiedzUsuńsuper rozdział ;D Czekam już na kolejny ;*
OdpowiedzUsuń